Korzystając z dłuższej niż przewidywana chwili czasu w głowie tworzą mi się dziwaczne myśli. Posprzątam? Poukładam sobie to czy tamto? Zrobię dziś coś więcej? Pomogę styranej życiem wystarczająco babci?
W finale nic mi się nie udaje zrobić, jedynie czas mija obok.
Dzisiejszy poranek był taki sam jak codzień, a jednak inny. Może dlatego, że dziś nadwyraz obserwowałem? Może dlatego, że ktoś rano poprawił humor na cały dzień?
Robiąc rano kanapki, zwykle, najzwyklejsze staram się, żeby rzodkiewka leżała idealnie. Żeby herbata była posłodzona tak jak tego chcę dozując cukier w skali pojedynczych ziarenek. Uśmiecham się do Rodzicielki i życzę jej miłego dnia, mając świadomość, że jej dzień przyniesie tylko dodatkową garść smutku.
Szur, szur, Środa.
Zakładam przemoczone buty, tą samą jak codzień kurtkę, pakuję się wychodzę.
Po drodzę kupię papierosy, inne niż zwykle. Dlaczego? Nie wiem.
Zapalę jednego nie zapalniczką, a zapałkami. Dlaczego? Nie wiem. Spoglądając na zegarek ulga dzięki automatycznej sekretarce w głowie: "Łuki, masz jeszcze czas..."
Obserwuję ludzi, jak się ze mną witają, jak na mnie patrzą, dokąd jadą, kiedy wrócą... Kim Są?
Podjechał,
wsiadłem.
Koleje Mazowieckie, pociąg sprzed kilkunastu lat imitujący najnowsze cudo techniki.
Zaczął boleć brzuch. Ułożyłem się dokładniej, jak na warunki czerwonych siedzeń, jak najbardziej perfekcyjnie, z nadzieją na sen który nie chciał przyjść.
bzzt-bzzt. Wiadomość. Lepiej. Zasnąłem...
W centrum handlowym korzystając z chwili czasu pokręciłem się po interesujących mnie miejscach. Najdłuższą chwilę spędziłem przy... książkach. Ciekawych-nieciekawych, nieważne. Kupiłem i tak tylko wyborczą. Po raz pierwszy od czterech chyba lat. I wiadomości wcale mnie nie zachwyciły.
Tramwaj 22. Jednostka 1138. Obsługiwany przez zajezdnię "Żoliborz". Może to okropne, ale pocieszył mnie fakt, że nie mam najgorzej. Człowiek wciskający gaz-hamulec-przyciski w tramwaju linii 22 wstał dużo wcześniej ode mnie. I czuje się dużo bardziej chujowo ode mnie. "Doceniaj to, co masz."
Uważałem na światłach, dziś tak. Życie jest zbyt kruche, żeby je wystawiać na ryzyko jednak. Zapalam papierosa w tym samym miejscu gdzie zawsze, ale gaszę go codziennie gdzie indziej. Dziś wypadło na róg ulic Francuskiej i Obrońców. Ostatnio było 20m bliżej.
Robotnicy pracujący przy remoncie ulicy też wstali wcześniej ode mnie i zużyli do tej pory średnio 3x więcej energii, niż zużyję ja w ciągu całego dnia. "Nie masz prawa mówić, że jesteś zmęczony. Widzisz?"
- Cześć.
- Cześć.
Zaczynam pracę.
Idę po kawę.
Napisałem, co napisałem, napisałem, bo musiałem.
Jest środa, godzina 10:22.
# i jest
# dobrze
# :)
