Coś dziwnego wisi w powietrzu i wszyscy obok to zgodnie potwierdzają...
Maćkowi wydaje się że mamy luty Roku Pańskiego 2008,
ja nie wiem gdzie góra, gdzie dół, ani gdzie środek nawet.
Wszyscy ludzie z którymi mam bezpośredni kontakt włączając w to rodzinę zdają mi się zupełnie obcy.
Czy to ja wylądowałem na innym świecie, czy to Oni kupili bilety po promocyjnej cenie na inny układ planetarny?
Coraz większym outsiderem się staję. I powiem szczerze, że nawet mi z tym spoko.
