21.3.10

*

Dziś dzień z worka tych z których przeżywania nie sposób się cieszyć. Każdy zapach, każdy dźwięk, każdy element tego miejsca kojarzy mi się z Nią. Zresztą... Gdybym był gdziekolwiek indziej, po drugiej stronie świata, to pewnie niewiele by się zmieniło...
Dlaczego?
Dlaczego jest mi do Niej tak cholernie blisko?
Ostatnie dni zdawały się krzyczeć przez jej usta: "Idź sobie, ja Cię wcale nie potrzebuję."
I coraz głośniej to słyszę.
Musiałbym być czarodziejem, żeby zrobić coś dobrze.
Chcę się do końca otworzyć, rozlać w jej serducho wszystko to, co siedzi we mnie, ale do tego serca już dawno zapomniałem PIN-u.
I brak dostępu daje o sobie znać.
Co w takim razie dobrego przynosi relacja w której nie pozwalamy się sobie poznać?
Gdy wszystko co myślę jest nieważne, bo zdaje mi się że jest głupie?
Kiedy duszą targają problemy i wątpliwości, ale nie porozmawiamy o nich, bo... to głupoty?
To o czym mamy rozmawiać jeśli nie o Tych głupotach, które tak naprawdę są zagnieżdżone w sercu najgłębiej?
Nie znam Cię.
Chciałbym znać.
Ewentualnie nie chcesz, żebym poznał wszystkie te Twoje naj-drobnostki.
I nie wiem nawet po co to piszę.
Żeby się dobić?
Żeby zabić ciszę?
Przyciąganie ciał to tylko jedna z wielu składowych....
Chciałbym poszukać więcej rzeczy, które nas jeszcze łączą.
P O M Ó Ż...,
:(

[---]