23.5.10

Jest mi niedobrze.

...i mam dość swojej głupoty, a jeszcze bardziej swojej bezczynności i totalnej obojętności. wszystko się pieprzy. nie mam siły się ruszyć, wziąć się za siebie na tych ostatnich metrach przed metą. wymiękam. mam ochotę leżeć w tej pościeli resztę swojego życia słuchać pink freud pomieszanego z deszczem walącym o szyby, pić zieloną herbatę, żywić się jedynie szarlotką i bułkami, wyłączyć telefon, nie czuć nie myśleć nie analizować nie chcieć.... co za gówno.